going home...
czwartek, 31 sierpnia 2006
14:22:20
Ciężka praca naparwde pozwala człowiekowi wiedzieć więcej. Każda najdrobniejsza rzecz potrafii cieszyć... i ten wspaniały grejfrutowy zapach, który unosi się w powietrzu.
Na tarczy Boże! na tarczy wróciłam! pierwszy raz! cieszę z tego co osiegnęłam i chce osiągnać jeszcze więcej... Arigato!
Hey you, don't tell me there's no hope at all
komentarze [3]
_________________________________________
I gdzie tak biegniecie!! za czym?
środa, 16 sierpnia 2006
12:00:09
Nie wiem czy wróciłam z tarczą czy na tarczy. To się jeszcze okaże.
Co do rozmyślań teologicznych... mhmm to ciekawe bo zastanawiałam się nad pójściem na pielgrzymkę, jedank nie tym razem.
Co do życia, nauczyłam się że wszystko jest testem, jakąś barierą... ja idę dalej. Ale fascynuje mnie życie na krawędzi... jebany buntownik z wyboru...
Masz racje Gambit to tylko test, ale jak to powedział Jimi Morisson pijecie z numerem trzecim. Tylko, że ja chce byc soba i zrobić to co zamierzam. Zresztą zycie to fascynacja i doświadczenie.
Hey you, don't tell me there's no hope at all
komentarze [2]
_________________________________________
by
hey-you
powered by
Mylog.pl