If You bleed for me? Could You breathe for me?
piątek, 24 sierpnia 2007
09:56:12


Moja ścieżka życia stała się nagle równa i prosta.

Pogodziłam się z bratem. Wyjaśniliśmy sobie mnóstwo spraw i teraz mamy pojęcie o każdej osobie z nami związanej. Nie będzie więcej między nami osób trzecich.

Dostałam się na studia na technologie żywienia. Jeszcze tylko 29 rozmowa kwalifikacyjna na dietetykę.

Historia zatacza znowu ten sam krąg. Cieszę się, że mnie tam już nie ma. Cieszę się, że nie gram już w tym żadnej roli.
Ofiarą losu może być każdy, tylko nie każdy potrafi wstać i iść dalej.
Mnie się udało.

Boże, Ty wiedziałeś, tylko ja nie chciałam uwierzyć, w to co miało zajść.
To było konieczne. Wiem.

Hey you, don't tell me there's no hope at all

komentarze [0]

_________________________________________

Paper Monsters i biurokracja.
piątek, 17 sierpnia 2007
22:49:05


Zakochałam się w płycie Davida Gahana. Już nie mogę się doczekać jego kolejnej płyty, która ma wyjść w połowie września.
Rozmarzyłam się i to bardzo. Wpadłam w swój trans, w swój cykliczny ruch. Nawet serce bije mi inaczej.
Co do biurokracji. Wiecie i ile zachodu jest z odpisem świadectw maturalnych?
Nie dość, że trzeba wpłacić 26 zł + 2,50zl na poczcie, to jeszcze trzeba przemierzyć cały Kraków do szanownego budynku OKE i modlić się by pani portierka była miła dla Ciebie i żeby szanowne urzędniczki nie miały w tym czasie jakiegoś ciekawego zajęcia.
Mnie się na szczęście udało załatwić duplikat bardzo szybko. Nawet chwilę porozmawiałam z panią portierką, która wprawiła mnie w miły nastrój i życzyła powodzenia w moim misternym planie edukacyjnym.

I need You Gahan :P Taka mała odskocznia. Uwielbiam ją z całej płyty.

Kolejny problem pojawił sie przy odpisie świadectwa ukończenia szkoły. W liceum stwierdzili, że się tym nie zajmują i odesłali mnie do notariusza. A u notariusza zastałam zamknięte drzwi z napisem urlop 17.08.07. Nic tylko usiąść i płakać.
Co prawda mam czas do poniedziałku z załatwieniem wszystkich formalności, w tym złożeniu papierów na studia. Ostatni termin.

Fakt faktem jestem z tego znana, że wszystko robię za pięć dwunasta.
Jednak im wyższa jest poprzeczka, tym większa satysfakcja z osiągniętego celu.:)

Hey you, don't tell me there's no hope at all

komentarze [1]

_________________________________________

"Oto mam moje małe Niebo, oto mam moją własną Ziemię..."
sobota, 11 sierpnia 2007
11:27:15


Wróciłam. Ciężki to powrót.
Z Bogiem maleńka, z Bogiem. Dziękuję.
Ostatnie 2 dni w Żarach były niezwykłe. Zaczynał się weekend, Ola miała wolne z Karą. Rozmowa z ich mamą a moją ciocią, dała mi tyle determinacji.
Miałam znowu łzy w oczach. Nawet jak mnie Kamil 2 dni temu uścisnął i powiedział nie daj sobie wejść na głowę tym baranom. Tak samo przy pożegnaniu, dziękuje ciociu i wujku za pomoc za rozmowę za rady i prezenty.
Nawet teraz płacze.
Już tęsknie za Nimi.
"Oto mam moje małe Niebo, oto mam moją własną Ziemię..."

Tutaj tęskniłam za moją fantastyczną szóstką, bo siódmy siedzi w Ojcowie:P
Dużo się zmieniło... u innych.
Jednak tu w parku nad czarną wodą nic nigdy się nie zmienia.

Padłam jak Andzia w ogródku. Dorwała nie choroba. Idę sie leczyć.

Hey you, don't tell me there's no hope at all

komentarze [1]

_________________________________________

Wakacje Żary c.d.
niedziela, 5 sierpnia 2007
19:50:28


Wyspokojniałam. Zmieniłam nastawienie do życia. Zmieniłam nastawienie do każdego. Wreszcie mogę pogadać z kimś na poziomie i to o tym co mnie nurtuje, zastanawia i zadręczało przez tak wiele lat.
Jestem wolna od wszelkich problemów, które inni stwarzali.
Boże, czasami myslałam, że to ja gdzieś robię błąd w moim życiowym planie. A Ty ciągle mi pokazywałeś, że mam racje. Teraz wiem,że dalej nade mna stoisz i odsuwasz tych, którzy w jakis sposób chcą mnie zatrzymać czy powstrzymać. Nie mam pojęcia gdzie mnie prowadzisz, ale to nieważne bo chcę to zobaczyć. Mam tą świadomość, której tak się wszyscy boją.

Z bardziej rekreacyjnej strony: zwiedziłam Łęknice i przygraniczne Niemcy. Właścwie to park niemiecki i zabudowania. Żałuję,że nie mam aparatu:D ale da sie przeżyć.
Dziś byłam na koncercie muzyki klasycznej. Muzycy wykonali Brahmsa, przy którym się wzruszyłam. Adagio, adante...
Szkoda, że inni nie potrafią docenić tego gatunku muzycznego. O czym to świadczy? o ich zacofaniu, o skomercjalizowaniu szeroko nam dziś pojętych piosenek, które emitują MTV czy VIVA?, czy może o braku jakiejkolwiek wrażliwości?
Niezwykłe katharsis.

Hey you, don't tell me there's no hope at all

komentarze [2]

_________________________________________



by hey-you
powered by Mylog.pl







Było tu:



2005
lipiec (3)
sierpien (6)
wrzesień (6)
październik (3)
listopad (4)
grudzień (2)

2006
styczeń (4)
luty (2)
marzec (2)
kwiecień (1)
maj (2)
czerwiec (1)
lipiec (1)
sierpien (2)
wrzesień (2)
październik (2)
listopad (4)
grudzień (3)

2007
styczeń (5)
luty (3)
marzec (5)
kwiecień (3)
maj (4)
czerwiec (5)
lipiec (6)
sierpien (4)
wrzesień (2)
październik (2)
listopad (5)
grudzień (6)

2008
styczeń (6)
luty (5)
marzec (7)
kwiecień (3)
czerwiec (1)
wrzesień (1)



Lay By
Avatary!